sobota, 19 września 2015

Rozdział 6. Nigdy, przenigdy nikt nie wylądował przeze mnie w szpitalu.

     Wzrok każdej osoby znajdującej się w sypialni Zayna, skierował się w stronę moją i Nicole. Krępującą cisze przerwała Victoria.
- Myślałam,że już nie przyjdziecie! To jest moja kuz...
Dziewczyna nie zdążyła dokończyć, bo przerwał jej Zayn.
- Zaraz przedstawimy twoją kuzynkę, ale najpierw niech Nicole już wyniesie się z tego pokoju. Harry zapomniał wam powiedzieć, że zerwał z nią. - Zdenerwował się Zayn na widok błękitnookiej.
Nicole miała już wychodzić, ale chwyciłam ją za nadgarstek.
- Po pierwsze sama umiem się przedstawić. - Uśmiechnęłam się ironicznie do chłopaka. - A po drugie Nicole tu zostaje, bo nawet po tym jak zerwała z Harrym ma całkowite prawo tu być. W końcu przez jakiś czas należała do waszej paczki i zaprzyjaźniła się z wami. Poza tym Victoria bardzo ją lubi i chciałaby, żeby Nikki tu była, prawda Tori?
Wszyscy patrzyli na nas i nikt nie próbował się odezwać. Wiedziałam, że Tori i Nicole mogła wcale nie łączyć jakaś przyjaźń, czy coś w tym stylu, ale dziewczyna potwierdzi wszystko co mówię, bo zapewne dziadkowie kazali być jej dla mnie miłą.
- To prawda, Zayn. Wolałabym, żeby Nicole dalej była w naszej paczce. - powiedziała Victoria, patrząc w podłogę.
- Yhh... no dobra. Wszystko czego sobie życzysz, skarbie. - Uległ w końcu chłopak.
Skończyliśmy na tym temat i wraz z Nikki usiadłyśmy na podłodze.
- Skoro skończyliśmy tę kłótnię, to pozwól jednak, że ja cię przedstawię Emmo. - Uśmiechnęła się Vic. - To jest moja kuzynka Emma Carter. Od teraz należy do naszej grupki i będzie chodziła do naszej szkoły.
Uśmiechnęłam się. Dziewczyna siedząca obok Tori, odezwała się.
- Jestem Natalie. - kontynuowała. - Dalej siedzi Niall, Harry, Zayn, Liam, siostra Liama - Lily, Louis, Josh i Luke. (postacie można zobaczyć w podstronie na blogu)
- Miło mi was poznać. - powiedziałam.
- Tak dla bliższego zapoznania zagramy w butelkę. - powiedziała Lily, a ja przytaknęłam.
Wszyscy zamilkliśmy i gra rozpoczęła się. Pierwsza kręciła Victoria. Wypadło na siostrę Liama - Lily, a Tori uśmiechnęła się.
- Prawda czy wyzwanie? - Zapytała.
- Wyzwanie. - odpowiedziała czerwonowłosa.
- Zaczniemy od czegoś prostego. - Zaśmiała się Tori. - Pocałuj Josha!
Blondyn oblizał wargę i uśmiechnął się, za to dziewczyna trochę sie zarumieniła. Całą sytuację obserwował jej brat, któremu najwidoczniej się to nie podobało. Lily przybliżyła się do chłopaka i nieśmiało pocałowała go w usta, ten jednak przysunął ją bliżej i całowali się bardziej namiętnie. Liam tylko przewrócił oczami i odwrócił się w drugą stronę.
Teraz przyszła kolej Lily. Zakręciła butelką i oczywiście musiało wypaść na mnie. Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam:
- Niech będzie pytanie.
- Hmm... ilu miałaś chłopaków? - zapytała dziewczyna.
Ufff... spodziewałam się czegoś gorszego, ale na szczęście Lily nie była głupia i zadała w miarę normalne pytanie.
- Dwóch. - odpowiedziałam.
- Tak mało?! - Zdziwił się Niall.- Nie wierze!
- No to uwierz. - Zaśmiałam się.
- Ale dalej z kimś chodzisz? Czy jesteś do brania? - zaczął wypytywać blondyn.
- Jak zakręcisz butelką i na mnie wypadnie to się dowiesz. - Mrugnęłam do niego.
Chwyciłam szklanką butelką i zakręciłam nią tak mocno jak tylko mogłam. Wypadło na Harry'ego.
- Niech będzie pytanie. - powiedział i poprawił swoje ciemne loki.
Wiedziałam dobrze o co zapytać.
- Czy jeśli twój najlepszy przyjaciel prosiłby cię o coś czego nie chciałbyś zrobić, zrobiłbyś to? - Uśmiechnęłam się do niego.
Harry był zakłopotany. Wydaję mi się, że dobrze wiedział, że chodzi mi o Nicole. Wszyscy patrzyli na niego i oczekiwali odpowiedzi. Chociaż nie wszyscy. Jedna osoba patrzyła na mnie, jakby chciała mnie zniszczyć. Był to Zayn.
- Z-z-zależy o co by chodziło. - Starał się wymigać Harry.
- O coś czego byś nie chciał zrobić, np. zerwać z kimś kontakt. Odpowiedz tak lub nie. - powiedziałam.
Teraz chyba już wszyscy zaczaili, że chodzi o zerwanie z Nikki.
- Nie. - skłamał. - To ja decyduje o tym co robię w życiu.
Nicole opuściła głowę, a wszyscy przeszli do dalszej gry. Tym razem Harry miał zadać pytanie lub dać wyzwanie Nicole. Sytuacja zrobiła się dziwna i Zayn przerwał grę.
- Nudzi mnie to. - powiedział. - Nie lepiej zagrać w coś ciekawego, typu 7 minut w niebie lub nigdy przenigdy?
- Ooo tak! Nigdy przenigdy będzie genialne! - ucieszył się Louis.
Wszyscy również ucieszyli się na myśl o grze w nigdy przenigdy, więc rozpoczęliśmy. Dobrze znałam zasady tej gry, bo widziałam kiedyś w jakimś serialu. Niezbyt podoba mi się pomysł grania w to, bo nie chcę zbyt dużo zdradzać. Po kolei każda osoba mówi nigdy, przenigdy czegoś tam nie robiłam i ten kto to robił musi wypić kieliszek wódki.
Kiedy wszyscy dostaliśmy już po 11 kieliszków z wódką, rozpoczęliśmy grę od Liama.
- Nigdy, przenigdy nie całowałem się z nikim z tego pomieszczenia. - powiedział chłopak.
 Napili się wszyscy oprócz mnie. No cóż, ciężko by mi było się tu z kimś całować, skoro dopiero ich poznałam. Następnie przyszła kolej na Lily.
- Nigdy, przenigdy nie zraniła mnie osoba płci przeciwnej. - powiedziała dziewczyna.
Wypiło dosyć sporo osób. Victoria, Niall, Nicole, Harry, Natalie,ja i oczywiście Lily. Kiedy wypiłam swojego kieliszka, Zayn zmierzył mnie wzrokiem. Widać, że nawet Vic została zraniona, hmm... ciekawe przez kogo. Kolejny był Louis.
- Nigdy, przenigdy nikt nie wylądował przeze mnie w szpitalu. - posmutniał chłopak i wypił swój kieliszek.
Spoglądałam na każdą osobę i sama również postanowiłam wypić. Oprócz mnie i Louisa nikt tego nie zrobił. Byłam ciekawa, dlaczego Louis spowodował, że ktoś był w szpitalu, jednak nie zamierzam o to pytać, bo sama nie chciałam, aby ktoś pytał mnie o tą rzecz.
Wszyscy patrzyli na mnie i na Louisa, do puki Josh nie zaczął grać dalej.
- Nigdy, przenigdy nie robiłem malinki. - Zaśmiał się chłopak i wypił wódkę.
- No proszę cię, Josh! Przecież każdy kiedyś zrobił malinkę. - powiedział Zayn.
Wow! Pierwszy raz się z nim zgadzam. Nawet ja robiłam kiedyś chłopakowi malinkę. Wszyscy wypili. Kolejne rundy były bardzo nudne, dopóki nie przyszła kolej Zayna.
- Nigdy, przenigdy nie myślałem o to, aby kogoś zabić. - Uśmiechnął się i wypił zawartość kieliszka.
Nikt nie pił, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Stwierdziłam, że będę szczera i wypiłam wódkę. Kurde, byłam chyba osobą, która wypiła dzisiaj najwięcej. Nagle ujrzałam mroczki przed oczami i wszystko zaczęło robić się czarne. Poczułam jak moje ciało uderza o podłogę.

Siedziałam na krześle w szpitalu. Nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu dowiem się czegoś o życiu Logana. To bardzo bolało patrząc na jego rodzinę, która siedziała jak najdalej ode mnie i nie chciała mnie znać. Czułam się wtedy taka samotna, ale zasłużyłam na to. On za to nie zasłużył na te tygodnie spędzone w śpiączce, a to wszystko jest moją winą. Teraz kiedy nie wiem czy przeżyje operację, czuję się jeszcze gorzej. Nie mam pojęcia co zrobię jeśli on umrze. Nagle ujrzałam, jak do rodziców Logana podszedł lekarz. Wstałam z krzesła i chciałam już tam iść, ale stwierdziłam, że poczekam i dowiem się od nich. Długo czekać nie musiałam. Matka Logana zdenerwowana i zapłakana podeszła do mnie i zaczęła szarpać moim ramieniem.
- To wszystko twoja wina!!! - krzyczała. - Co on ci zrobił?! Dlaczego zabiłaś mojego syna?! Dlaczego?
Zaczęłam płakać jak wariatka.
- Ja... ja... ja nie chciałam. Spanikowałam, nie wiedziałam jak mam się zachować! - Płakałam coraz bardziej.
- Spanikowałaś?! - Popchnęła mnie kobieta. - Jesteś zwykłą szmatą i zapłacisz za wszystko! Spotkamy się w sądzie.
Kiedy kobieta odeszła, ja pobiegłam w stronę wyjścia. Błąkałam się po najcichszych ulicach Londynu, płacząc. Od czasu do czasu napotykałam jakiegoś człowieka, który patrzył na mnie jak na wariatkę. Tak jest najprościej. Oceniać ludzi, których się nie zna i nie przejmować się tym co ich spotkało.