czwartek, 6 sierpnia 2015

Rozdział 1

     Nadszedł kolejny dzień mojego bajkowego życia. Jednak to nie był byle jaki dzień, to był długo oczekiwany przeze mnie dzień, dzień moich urodzin. Uradowana tym świętem udałam się do jadalni, gdzie spodziewałam się wesołego śpiewania urodzinowej pieśni. Niestety wchodząc do pomieszczenia, bardzo się rozczarowałam.
- Co ty sobie myślisz?! Ja haruję jak wół, a ty tylko latasz po sklepach i wydajesz pieniądze na te bzdety! - krzyczał mój ojciec.
- BZDETY?! - Zdenerwowała się mama. - Co wolałbyś, żebym wyglądała jak inne matki? Była zaniedbana i chodziła przez tydzień w tych samych ubraniach?
- Nie dramatyzuj kobieto, bo psujesz mi humor od rana! - odpowiedział ojciec.
Ze łzami w oczach stałam we framudze drzwi i czekałam, aż ktokolwiek mnie zauważy. Nasza rodzina z pozoru była wspaniała, niestety w rzeczywistości było inaczej. Rodzice jeszcze kilka tygodni temu kłócili się tak, żebyśmy (ja i mój brat) tego nie słyszeli, a teraz to się zmieniło. Nie zwracają uwagi na to, kto ich obserwuje, ani gdzie są. Potrafią się pokłócić nawet w centrum miasta. Jednak w naszej dzielnicy wszyscy myślą, że jesteśmy najlepszą rodziną w mieście i powinniśmy dawać przykład innym.
Po kolejnych wymianach zdań między moimi rodzicami, tata spojrzał w moim kierunku.
- Przepraszam córeczko. - powiedział. - Nie wiedzieliśmy, że już wstałaś.
Przejęta tą całą sytuacją, zupełnie zapomniałam o tym, że mam urodziny. Wpatrywałam się przez minutę w okno, po czym powiedziałam, że nic się nie stało i zabrałam się za jedzenie płatków z mlekiem, które już był uszykowane.
- Daniel już wyszedł? - zapytałam spokojnie.
- Poszedł do kolegi przed szkołą. Chcieli się razem pouczyć. - wytłumaczyła mama.
Hahaha! A kolega ma na imię Lydia.
     Od razu po zjedzeniu śniadania udałam się do szkoły. Przy wejściu ujrzałam mojego przystojnego chłopaka Matt'a.
- Hej! - Pocałowałam go w policzek.
- Wszystkiego Najlepszego, kochanie! - Wyjął zza pleców moje ulubione czekoladki i wręczył mi je.
- Co ty chcesz mnie roztyć? - Zaśmiałam się, a on nic nie mówiąc pocałował mnie.
Matt miał blond włosy i błękitne oczy, a kiedy się uśmiechał, jego białe zęby, aż raziły w oczy.
- Co teraz masz? - zapytałam.
- WF, a ty kochanie?
- Angielski z czarownicą. - Zmarszczyłam czoło. - Pewnie znowu będzie się czepiać, tego jak się ubrałam.
- E tam, nie przejmuj się nią. Mi się bardzo podobasz. - Uśmiechnął się, ukazując swoje białe jak śnieg zęby.
Po kilku sekundach rozbrzmiał dźwięk dzwonka i korytarzami zaczęło przemieszczać się mnóstwo osób. Mało co, a by mnie staranowali.
Kiedy weszłam do klasy minimalnie spóźniona (no co, przecież musiałam poprawić makijaż w toalecie), pani Smith (tak jak się domyśliłam wcześniej) musiała skomentować chamsko mój strój.
- No, popatrzcie! Panienka Carter zaszczyciła nas swoją obecnością na lekcji. - Uśmiechnęła się ironicznie, po czym spojrzała na moje białe buty. - Nie przesadziłaś troszeczkę z tymi butami? Inne dziewczyny chodzą w obuwiu na płaskim obcasie.
 

- Takie osoby jak ja muszą się wyróżniać. - Mrugnęłam do niej i usiadłam obok mojej przyjaciółki Hanny.
- Wszystkiego najlepszego, misia. - szepnęła do mnie przyjaciółka.
- Dziękuje, skarbie. - Uśmiechnęłam się.
     Zmęczona lekcjami, na których nic się nie działo weszłam do domu. Przechodząc przez salon natknęłam się na mojego brata.
- Siema, siostra! Wszystkiego najlepszego. - powiedział Daniel.
- Dziękuję, braciszku.
- Szykuję się pewnie jakaś impra, hmm? - Mrugnął do mnie, a ja smutnie pokręciłam głową.
- Próbowałam wyciągnąć kilka osób ze szkoły do Euphorii, ale wszyscy odmówili.
- W takim razie zabieram cię na pizzę. - Uśmiechnął się i wstał z kanapy.
- Kiedy? - zapytałam.
- Już. Ruszaj swoją piękna pupcię i ruszamy. - Zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę do wyjścia.
     Nasze wyjście okazało się świetne. Dawniej bardzo często spędzałam czas z moim rok młodszym bratem, a teraz już prawie w ogóle nie rozmawiamy. Czasami chciałabym się cofnąć w czasie, ale niestety jest to nie wykonalne. Weszliśmy do domu. Było zupełnie ciemno.
- Rodzice jeszcze nie wrócili? - zapytałam.
- Najwidoczniej nie. - odpowiedział Daniel.
Udaliśmy się do salonu, aby obejrzeć coś w telewizji, a tu nagle światło się zapala i wszyscy krzyczą "WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, EMMA!"
- Jejku, dziękuję! - powiedziałam, po czym szepłam do brata. - Wiedziałeś?
On tylko kiwnął głową i uśmiechnął się. Byłam taka szczęśliwa w tamtym momencie i zupełnie nie wyobrażałam sobie, że za pare godzin wszystko się zmieni.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz