- Już wróciłaś? - zapytała.
- Tak, nie najlepiej się poczułam. - skłamałam.
- Mówiąc, żebyście lepiej poszli na pizze nie kłamałam. - Uśmiechnęła się. - Mamy pustą lodówkę.
- Może pasowałoby coś kupić? - zaproponowałam.
- Mama już poszła na zakupy, ale nie wiadomo, kiedy wróci, bo miała się spotkać ze starymi znajomymi. - powiedziała babcia.
- No dobrze, jakoś wytrzymam. - Uśmiechnęłam się. - Wujek z ciocią już poszli?
- Tak, zaraz jak wyszliście. - odpowiedziała kobieta.
- Babciu, a jest tu wi-fi? - zapytałam skromnie.
- Tak, tak. - Zaśmiała się. - Wiedziałam, że bez tego nie wytrzymacie. Hasło to evansfamily123.
- Dzięki. - Uśmiechnęłam się i wyszłam z kuchni.
Miałam już wchodzić po schodach na górę, kiedy zobaczyłam dziadka, czytającego gazetę. Nie rozmawiałam z nim jeszcze dzisiaj, więc postanowiłam to nadrobić. Usiadłam obok niego na kanapie.
- Cześć. - powiedziałam, uśmiechając się.
- Cześć, wnuczusiu. - Uśmiechnął się i odłożył gazetę. - Już myślałem, że o mnie zapomniałaś.
- Nie mogłabym o tobie zapomnieć. - Uśmiechnęłam się. - Po prostu nie było okazji pogadać, bo był wujek i ciocia.
- A no racja. Jak ci się tu podoba? Zmieniło się coś? - zapytał.
- Od tamtych wakacji wiele się nie zmieniło. Tylko nareszcie jest internet! - Zaśmiałam się.
- Kiedy się dowiedzieliśmy, że tu zamieszkacie, od razu poszliśmy załatwić internet. - Uśmiechnął się. - Nawet kupiliśmy laptopa.
- Laptop to nie problem, bo mam swojego w walizce. Daniel pewnie też. - powiedziałam. - A dziadku, dalej będę w tym pokoju co zawsze?
- Tak, w końcu mówiłaś, że bardzo go lubisz.
Nie lubię, bo jest strasznie dziecinny, ale nie chcę ich urazić.
- To cieszę się. - Uśmiechnęłam się. - Czytaj sobie dalej gazetę, a ja pójdę się rozpakować.
Wstałam i weszłam na górę. Moje walizki już tam były, pewnie ktoś je wcześniej zdążył tam wnieść. Szybko rozpakowałam całą walizkę i rozejrzałam się po pokoju. Ściany jak zawsze były różowe w białe kwiatki. Wszystkie meble, wliczając w to łóżko były białe, a pościel różowa w misie. Nie lubiłam zbytnio tego pokoju, ale na prawdę dziadkom zależało, żeby mi się dobrze tu mieszkało, więc nie chciałam ich ranić. Trudno i tak nikt tu pewnie nie będzie wchodzić, bo z góry wątpię, że uda mi się tu z kimś zaprzyjaźnić.
Szybko ubrałam się w wygodne szare spodnie dresowe i krótką czarną bluzkę,po czym spięłam włosy w kucyka. Następnie usiadłam na łóżku, włączając mojego srebrnego laptopa, obklejonego naklejkami z różnymi zespołami. Przeglądałam facebooka, aż tu nagle ktoś do mnie napisał. Była to Hanna.
,, Emma, przepraszam! Wiem, że popełniłam błąd, ale on obiecywał mi, że zerwie z tobą. Nie chciałam cię zranić, ale zakochałam się i nic na to nie mogłam poradzić. Powiedziałam mu wczoraj, że nie chce go znać i obiecuję ci, że nigdy już się do niego nie odezwę. Proszę cię, Em odezwij się do mnie. Martwię się."
Kiedy przeczytałam wiadomość, nie wiedziałam co powiedzieć. Hanna na prawdę mnie zraniła, ale była moją przyjaciółką, może powinnam jej wybaczyć. Nagle dostałam kolejną wiadomość.
,, Em, widzę, że wyświetliłaś! Proszę cię, daj znać, że nic ci nie jest."
Nie umiem się zbyt długo gniewać na ludzi, więc postanowiłam jej wybaczyć. Wiem jaki jest Matt i pewnie całkowicie ją omotał, a ona nie umie odmawiać. Poza tym bardzo jej teraz potrzebowałam.
,, Zadzwoń :)" - napisałam.
Po kilku minutach z mojego telefonu zaczęła wydobywać się muzyka. Natychmiast odebrałam.
- I jak będzie? - odezwał się głos po drugiej stronie.
- Wybaczam ci, bo wiem jaki jest Matt. - odpowiedziałam.
- Dziękuję, kochana! Na prawdę tęskniłam i zrozumiałam, że popełniłam ogromny błąd. - mówiła Hanna. - Może spotkałybyśmy się? Zabrałabym cię na przeprosinową pizze.
- Niestety, Hanna, ale jest mały problem. - powiedziałam. - Wszystko ci opowiem, ale mam nadzieję, że masz darmowe minuty, bo jak nie to trochę cię to będzie kosztować.
Rozpoczęłam historię od tego, co powiedzieli mi rodzice, kończąc na irytującym chłopaku mojej kuzynki.
- Nie wierzę! - krzyknęła Hanna. - Mówiłaś, że oni nie raz się kłócą, ale nie wpadłabym na to, że się rozstaną!
- W sumie to się nie rozstali. - powiedziałam.
- A no racja, trzymam kciuki, żeby wszystko wróciło do normy, ale teraz musisz to jakoś wytrzymać. Pisz do mnie każdego dnia. - mówiła dziewczyna.
- Będę! - obiecałam.
- A ten chłopak, przystojny chociaż? - zapytała.
Przypomniałam sobie świecące, brązowe oczy Zayna, jego idealną sylwetkę i te wszystkie tatuaże na ciele.
- Nic specjalnego. - powiedziałam, a Hanna się zaśmiała.
- Mhmmm... i tak wiem, że kłamiesz. - kontynuowała. - I pójdziesz dzisiaj na tą imprezę?
- Nie ma mowy!
- Daj spokój, może będzie tam ktoś fajny.
- Wątpię.
- Emma, sorry, ale muszę kończyć, obowiązki wzywają. Trzymaj się i idź na tą imprezę dobrze ci radzę.
- Papa, misia! - powiedziałam i rozłączyłam się.
Rozmowa z Hanną dobrze mi zrobiła. Nie chciałam jej stracić. Nie przez chłopaka. Położyłam się na łóżku i po kilku chwilach, pozwoliłam, by Morfeusz wziął mnie w swoje objęcia.
Wstałam z łóżka i spojrzałam na zegarek. Była już 6;30 wieczorem. Poszłam do pokoju, który zawsze zajmuję Daniel, aby z nim porozmawiać. Nie zawiodłam się, bo chłopak był tam, grając na telefonie.
- Hej. - Usiadłam obok niego na łóżku.
- Cześć. - Odłożył grę na bok.
- Mam takie jedno, malutkie pytanko. - Uśmiechnęłam się.
- Dawaj, siostra. - powiedział.
- O której jest ta impreza u Zayna? - zapytałam.
Na ustach chłopaka zagościł uśmiech, a ja nie wierzyłam w to, że zdecydowałam się iść.
- Zaczyna się o 20. - powiedział. - Czyli jednak idziesz?
- Idę, ale to nie znaczy, że wybaczam ci, że nie stanąłeś po mojej stronie, kiedy kłóciłam się z tym palantem.
- Dobrze, dobrze siostrzyczko, nie marudź. - Zaśmiał się.
- Nie marudzę! - Zaśmiałam się. - Zamierzam tylko dobrze się bawić i może poznać kogoś nowego.
- Masz dobry humor, czy mi się wydaję? - Uśmiechnął się.
- Idealny. - Powiedziałam i puściłam oczko do chłopaka, po czym opuściłam pomieszczenie.
- No to najwyższa pora zacząć się szykować. - powiedziałam do siebie.
Stanęłam przed lustrem, a do głowy już wpadł mi pomysł na stylizację.
Godzinę później byłam już gotowa. Na dole czekała na mnie Victoria i Daniel. Pewnie zastanawiacie się, po co znowu przyszła tu Tori. Po prostu musi nas zawieźć na imprezę, bo ani ja, ani Daniel nie mamy prawka, a poza tym nie znamy drogi. Kiedy schodziłam po schodach wszyscy już mnie zobaczyli.
- Wow! - powiedziała Victoria. - Wyglądasz zniewalająco!
Wiem.
- Ty też. - Uśmiechnęłam się.
Wszyscy razem wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w drogę.
------------------------
Dziękuję każdemu z osobna, kto wytrwał ten rozdział. Wiem, że nie był to jakiś genialny rozdział, ale mam nadzieję,że z czasem będzie lepiej. Jeśli przeczytaliście ten rozdział, to bardzo proszę o skomentowanie i napisanie swojej opinii dobrej lub złej :) Pozdrawiam ~Vivia

Bardzo ciekawa fabuła! :*
OdpowiedzUsuńBędę tutaj częstym gościem ♥
Pisz dalej, życzę weny :*
//Paula xx
http://ff-crazy-in-love.blogspot.com/
Fabuła owszem zaciekawiła mnie dlatego czytam xdd
OdpowiedzUsuńAle spoko z rozdziału na rozdział powinno być lepiej tak zawsze jest z opowiadaniami xdd
Pozdrawia :*
http://od-przyjazni-domilosci.blogspot.com
Jeszcze jedno xdd
UsuńCo do przyjaźni Em i Hanny. Przyjaźń w życiu jest ważne wiec dobrze,że jej wybaczy, ale jednak Hanna mogła nie dać się temu palantowi :/
A ciuchy Em na imlreze są mega ^^