niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 3. Mała, pyskata księżniczka.

     Zdecydowanie to jest najgorszy dzień w moim życiu. Najpierw rano kłótnia rodziców, później ta akcja z Hanną i Matt'em, a teraz jeszcze wyprowadzka. Gorzej już być nie może.
- Kochanie, zrozum, że nie układa nam się najlepiej. - powiedziała spokojnie mama.
- Niszczycie naszą rodzinę, tylko dlatego, że rano się pokłóciliście?
- To nie chodzi o jedną kłótnię, Emma! Kłócimy się od dłuższego czasu,a dzisiejsza kłótnia uświadomiła nam,że powinniśmy od siebie odpocząć. - powiedział ojciec.
- Czyli nie rozwodzicie się? - uspokoiłam się.
- Nie. Po prostu przez parę miesięcy musimy przemyśleć to wszystko w samotności. - wytłumaczyła mama.
- Więc czemu ja i Daniel musimy cierpieć?! Nie możemy tu zostać z tatą, a ty sama pojedziesz do dziadków?
- Emma, koniec dyskusji. - rzekła mama. - Daniel już się pakuje, ty też powinnaś.
Obróciłam się na pięcie i zdenerwowana poszłam do swojego pokoju.

     Wstałam z łóżka i spojrzałam przez okno. Był słoneczny dzień, a ja przez chwilę zapomniałam o wczorajszych wydarzeniach. Nagle wszystko do mnie wróciło i musiałam się powstrzymać, aby nie wybuchnąć płaczem. Walizki były już spakowane, więc jedyne co musiałam zrobić to umyć się i ubrać. Po 25 minutach byłam już gotowa i schodziłam po schodach. Pożegnaliśmy się z tatą i ruszyliśmy w drogę.
Jadąc co jakiś czas z oczu płynęły mi łzy. Nie wierzyłam, że moje cudowne życie, nagle zamienia się w koszmar.



- Emma, wstawaj. - Daniel szturchał mnie w ramie.
- Co się stało? - zapytałam.
- Za 10 minut będziemy na miejscu. - wytłumaczył chłopak.
Miejsce, do którego przybyliśmy jest małym miasteczkiem, zamieszkiwanym przez ok. 6 tys osób. Urodziłam się tu, jednak od drugiego roku życia zamieszkiwałam Londyn, a do rodzinnego miasteczka przyjeżdżałam na święta lub wakacje. Dziadkowie, u których będziemy mieszkać nie są jedyną naszą rodziną tutaj. W miasteczku mieszka również brat mojej mamy z żoną i córką.
Kiedy wjechaliśmy na parking pod domem babci i dziadka, obiecałam sobie w myślach, że będę starała zachowywać się tak jak zawsze i nie przejmować się, że od Londynu dzieli mnie wiele kilometrów.
Ledwo zdążyliśmy wysiąść z samochodu i wziąć walizki,a z domu już wychodziła podekscytowana babcia.
- O, jak dobrze was widzieć! - Uśmiechnęła się kobieta.
Najpierw przywitała się z mamą, całując ją w policzki przynajmniej 5 razy. Następnie podeszła do Daniela.
- Mój kochany wnuczusiu, jak ty wyrosłeś! - Pocałowała go w policzek.
- Bez przesady babciu, tak bardzo się nie zmieniłem od tamtych wakacji. - Uśmiechnął się i pomógł zanieść walizki mamie do środka.
Zaletą mojego brata było to, że zawsze umiał się opanować i nigdy nie sprzeciwiał się rodzicom. Choć to, że przeprowadziliśmy się tutaj denerwowało Daniela, on starał się tego nie okazywać. Ja w przeciwieństwie do niego musiałam bardzo postarać się, żeby ukryć emocje.
- I moja ukochana Emma! - Przytuliła mnie babcia. - Ale ty przepięknie wyglądasz!
- Dziękuję babciu. - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
- Coś mi się wydaję, że jesteś nie w sosie, Emmo. Mam rację? - zapytała.
Mówiłam, że udawanie mi nie wychodzi.
- E tam, wydaje ci się. - Uśmiechnęłam się. - Bardzo cieszę się, że tu przyjechaliśmy.
Razem z babcią weszłyśmy do domku i skierowałyśmy w stronę salonu. Kiedy przekroczyłyśmy próg bardzo się zdziwiłam. Na kanapie siedziała moja kuzynka z wujkiem i ciocią, a na fotelu siedział dziadek. Nie spodziewałam się, że akurat dzisiaj zastane moją kochaną kuzyneczkę. Z tego co widziałam mama i brat już zdążyli się z nimi przywitać, więc teraz nadeszła moja kolej. Podeszłam do wszystkich z osobna i pocałowałam w policzek, mówiąc ciche "cześć".
- Poznajecie Victorie, prawda? - powiedziała do mnie i brata babcia.
Obydwoje skinęliśmy głową. Taką małą tajemnicą pomiędzy mną i Danielem było to,że nie trawiliśmy naszej kuzynki, bo bardzo zawsze się wywyższała. Różnicą między mną, a bratem było jednak to, że on nauczył się ja tolerować, a ja nie za bardzo.
- Dawno się nie widzieliśmy. - powiedziała ciocia. - To pewnie dlatego, że zawsze jak przyjeżdżaliście to nas jak na złość nie było.
Na szczęście...
- No już trzy lata minęły. - Uśmiechnęła się mama. - Może dzieci niech przejdą się gdzieś razem, a my sobie pogadamy.
- Masz rację, siostro. - powiedział wujek. - Vic, oprowadź Daniela i Emme po najbliższej okolicy.
- Przy okazji idźcie na jakąś pizze, bo dzisiaj raczej obiadu nie będzie. - powiedziała babcia i wręczyła nam pieniądze na jedzenie.
NIE NIE NIE!
PO PIERWSZE... Dzieci, serio?
PO DRUGIE... Victoria DURNA Evans ma nas oprowadzić po okolicy.
PO TRZECIE... Mamy dodatkowo spędzić z nią prawie cały dzień i iść z nią na pizze!
Ehhh... jak mam być spokojna, kiedy mam oddychać tym samym powietrzem z moją kuzynką?!

Wyszliśmy z domu i udaliśmy się w stronę skate parku, bo tam według Victorii najlepiej można spędzić czas. Tak poza tym nie wyobrażam sobie tej idiotki na desce albo bmx'ie.
- A więc co tam u was ciekawego słychać? - zapytała blondynka.
- W sumie to nic takiego. - Zaśmiał się Daniel. - Pewnie u ciebie dzieją się ciekawsze rzeczy.
- No nie powiem jest ciekawie. - Uśmiechnęła się Tori. - Mam chłopaka i świetnych przyjaciół, których koniecznie musicie poznać!
Nie koniecznie...
- Chętnie poznamy twoich znajomych, w końcu nie znamy tu nikogo innego oprócz ciebie, prawda Em? - powiedział Daniel.
- Tak, tak, oczywiście. - Uśmiechnęłam się fałszywie.
- Słyszałam, że będziesz chodzić ze mną do szkoły. - powiedziała do mnie Victoria.
- Co? - Zszokowałam się.
- Na prawdę nie wiesz? - Zaśmiała się swoim orangutanim śmiechem. - To szkoła artystyczna, będziesz chodziła do mojej klasy. A ty Daniel będziesz chodzić do gimnazjum w centrum miasta.
Jaka ona zorientowana we wszystkim, pff... 
Daniel i Victoria rozmawiali, kiedy ja zupełnie wyłączyłam się z rozmowy. Szłam rozmyślając o wczorajszej akcji z Matt'em. Wiem, że powinnam sobie darować, ale jednak to nie takie proste.
Kiedy przechodziliśmy koło sklepu, Victoria stwierdziła, że pójdzie kupić jakiś napój, a Daniel, któremu też chciało się pić poszedł z nią. Ja wolałam zostać na zewnątrz.
Wyjęłam z kieszeni telefon i ujrzałam kilka nieodebranych połączeń i paru wiadomości od Hanny. Chciałam jakąś przeczytać, ale nie zdążyłam, bo wpadł na mnie jakiś idiota i  oblał piwem.
- Czy ty widzisz jak chodzisz?! - Zaczęłam krzyczeć, bo ten debil zalał moją ulubioną sukienkę.
- To nie moja wina, że stanęłaś na środku chodnika! Na dodatek jesteś taka mała, że cię nie zauważyłem. - powiedział chłopak.
Teraz to mnie zdenerwowałeś, kochany. Ja ci dam mała!
- Mała?! - Wkurzyłam się. - Mam całe 165 cm!
- O jej! Jakaś ty duża! Gigant normalnie. - Zaczął śmiać się chłopak.
Nagle ze sklepu wyszła Vic z Danielem. To co się stało zdziwiło mnie jeszcze bardziej, niż wiadomości od Hanny.
- Zayn! - Victoria rzuciła się na szyję chłopaka, z którym się kłóciłam. - Widzę, że poznałeś już moją kuzynkę.
- To jest twoja kuzynka? Ta super dziewczyna, która ma chodzić z nami do szkoły? - Zdziwił się chłopak.
- Tak to ona! Nazywa się Emma, a to jej brat Daniel. - Uśmiechnęła się dziewczyna.
Olewając słowa Victorii, Zayn dalej mówił.
- Chyba za dobrze ją oceniłaś, bo super to ona nie jest. Jest małą, pyskatą księżniczką!
Odchrząknęłam i kontynuowałam kłótnię.
- Odezwał się ślepy wielkolud!
- Vic dołączasz do nas? Jesteśmy w skate parku, a później idziemy na imprezę do mnie do domu. - Zignorował mnie chłopak i zaczął rozmawiać z Victorią.
- Daniel, trzymaj mnie. - Szepnęłam do brata.
- Cicho, nie rób już nam problemów. - odszeptał.
- Ja robię problemy? To on zalał moją sukienkę piwem. - Zdenerwowałam się, ale dalej mówiłam cicho.
Victoria po rozmowie w dwoje oczu z chłopakiem, powiedziała:
- Idziecie na imprezę do mojego Zaynusia? - zapytała.
- Mi pasuje. - Uśmiechnął się Daniel, a ja pokiwałam przecząco głową.
- Daj spokój, Emma. Fajnie będzie. - Namawiała mnie kuzynka.
- Wątpię, że z tym człowiekiem cokolwiek może być fajne. - Wskazałam na Zayna. - A teraz przepraszam, ale wracam do domu.
- Trafisz? - zapytał Daniel.
Zignorowałam jego pytanie i starałam się odtworzyć drogę powrotną. Udało mi się to znakomicie, bo po 20 minutach już byłam pod domem dziadków, a teraz także i moim.
----------------------
Jeśli ktokolwiek to czyta, to serdecznie dziękuję! Jest to moje pierwsze fanfiction, które piszę, więc nie jestem w tym najlepsza. Mam nadzieję, że jednak wam się spodoba. Jeśli przeczytałeś/aś ten rozdział, to bardzo prosiłabym o skomentowanie i wyrażenie opinii dobrej lub złej. Bardzo chętnie posłucham co mogę zmienić, żeby opowiadanie było lepsze. Następny rozdział pojawi się za pare dni :)

3 komentarze:

  1. Szczerze powiem ze szalu nie ma...
    Takie to zwyczajne i szybko sie akcja toczy choc niektorzy to lubia. Przeczytalam bo mnie prolog zainteresowal a ze zawsz komentuje no to masz komentarz. Ale nie sadze bym czytala dalej.

    Poza tym.. To jest fanfiction? O kim? Victoria - Tori z Victoria znaczy zwycięztwo? A Emma i Daniel to nie mam pojecia kim są, ale ja tam malo znam.
    No bo fanfiction cechuje sie tym ze to jest fikcja pisana przez fana, a bohaterami ff sa istniejący ludzie, jesli Emmę i Daniela wymyslilas ty to jest zwykle opowiadanie. Chyba ze rzeczywiscie są to jacys aktorzy czy ktoś... (Znam sie tylko na koreancach, sorky)

    W kazdym razie plus za ortografie i za to ze wszystko jest latwe do ogarniecia, przyjemnie i szybko sie czyta.
    Powodzenia w dalszym pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą akcją postaram się trochę zmienić, ale fajniejsze wątki, będą później, a nie od razu xD To jest takie trochę fanfiction xD Bo niby większość postaci jest wymyślona, ale jest tu całe One Direction :P Bardzo dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  2. Ja zaczęłam czytać i owszem miło się czyta i ogólnie szybko,ale co do szybkiej akcji to się zgadzam :/ zwolnij trochę i będzie lepiej ^^ czytam dalej i zobaczę czy będzie ciekawie xx

    OdpowiedzUsuń